czwartek, 7 stycznia 2016

Stara Chata w Kazimierzu Dolnym - zabytek klasy zerowej, w którym możesz spędzić swoje wakacje :)

Chałupa Niezabitowskich-
  najlepszy nocleg w Kazimierzu Dolnym. :)
Niestety nie mogę tak napisać, bo spałam tylko w tym miejscu hehe
ale...

Gdy pierwszy raz zobaczyłam to miejsce, a było to w trakcie naszego wakacyjnego tripu po Polsce, wiedziałam, że wrócę tam i spędzę chociaż jedną noc. 
Mój kompan podróży dziwnie na mnie patrzył, być może jeszcze nie widział mojej ekscytacji w pełni buahaha
Tak bardzo byłam zafascynowana tym miejscem, iż z ówczesnym gospodarzem gawędziliśmy chyba ze dwie godziny...
o życiu, pasji, ekobiznesie no i o Kazimierzu Dolnym...
Rozmowa była na tyle interesująca, iż mój kompan również przyłączył się do rozmowy. 
o dziwo :D

Okazja nadarzyła się, gdy zostałam zapytana przez partnera jak chcę spędzić swoje urodziny.
I tak o to, na przełomie października i listopada 2015 roku wylądowaliśmy w 
Siedlisku Lubicz - Eko Park.
To właśnie  na terenie tej posiadłości mieści się Stara Chata tudzież Chałupa Niezabitowskich - tak nazywana jest w przewodnikach.
Nie lada gratka dla miłośników historii, gdyż Chałupa Niezabitowskich to zabytek klasy zerowej (czyli zabytek o najwyższej wartości artystycznej, historycznej i naukowej w skali światowej, który może być uznany za pomnik historii - tak napisała Wikipedia :D  )
pochodzący z przełomu XVII/XVIII wieku. Tak naprawdę data budowy nie jest znana, ale technika budowy bez użycia piły, wskazuje na rok 1700.
To bajeczne miejsce na przedmieściach Kazimierza Dolnego, położone w dolinie rzeki Grodarz,  zaraz przy szlaku prowadzącym do wąwozu Korzeniowy Dół, który został sfotografowany i jest na blogu :) ( Zobacz post Korzeniowy Dół na blogu), więc niemożliwe żebyście nie zauważyli, ale w razie czego to jest po prawej stronie idąc od rynku, niecałe 1500m.
Chałupa Niezabitowskich to nie tylko historyczna pamiątka sięgająca czasów średniowiecznych ale przede wszystkim pamiątka rodzinna, która zachowała się dzięki rodzinie 
Kobiałków i Niezabitowskich.
I znowu dzięki ludziom, ich opiece i mądrym wyborom możemy choć w jakimś stopniu zobaczyć i poczuć przeszłość, która minęła i nigdy nie powróci...
Dzięki tym ludziom, mamy zabytek klasy "0"
Pomyślcie o tym, gdy będziecie chcieli wyrzucić coś starego...
Warte napisania jest jeszcze to, iż Stara Chata / Chata Niezabitowskich służyła prawdopodobnie pierwszemu znanemu potomkowi rodziny Kobiałków jako schronisko w pobliżu istniejących tu 200 pszczelich uli.
Miodu?? 
To do ula 
:D
To tyle o historii, dokładniej doczytać możecie sobie w Internecie.

Wracając do  Siedliska Lubicz...
Jak pisałam wyżej, to właśnie tu położona jest Stara Chata ale również Stara Mleczarnia, w której też można wynająć pokoje: 2 i 3 osobowe oraz apartament z kominkiem. 
Ceny oczywiście uzależnione są od  uwaga: wysokiego i niskiego sezonu :D. 
Pierwszy raz spotkałam się z taką nomenklaturą :)
I tak naprawdę zachęcają do przyjazdu, zobaczcie sami:
STARA CHATA - Pokój 2 - osobowy: 
140 zł , czyli po 70 zł na łebka w wysokim sezonie 
i 110 zł.,  czyli po 55zł. w sezonie niskim 
a jak chcesz spędzić noc sam/sama w pokoju 2-osobowym:
110 zł. w wysokim 70 zł. w sezonie niskim.
W zależności od ilości dób, są dodatkowe zniżki:
15%, 20% i 30%
Fajnie nie :D
Więcej informacji przeczytacie na ich stronie tu

Chata Niezabitowskich jest malutka w porównaniu do naszych dzisiejszych domów.
Mimo wszystko mieszczą się tam dwa pokoje dwuosobowe usytuowane na piętrze z meblami w stylu Anno 1700, duża kuchnia z jadalnią i piecem chlebowym, mieszcząca się na dole. 
Na piętro prowadzą oryginalne drewniane, masywne schody.
Uwaga :D
Jeśli wybierzesz się tam z klasycznym Amerykaninem, to uwierz mi na słowo pisane, 
nie zmieści się on do łazienki :D 
buahahahahahaha
 Toaleta i łazienka jest w jednym pomieszczeniu, na bidet nie było już miejsca ale mikro umywalka jest, lustro też, ale...
Jeśli malujesz się (to do kobiet, chociaż niekoniecznie :P ) tak jak ja, przy świetle dziennym, to będziesz zmuszona zejść  do kuchni i tam pomalować się przy oknie. 
Albo skorzystać ze Starej Mleczarni, za pozwoleniem, nie wiem, bo nie pytałam.
Pół biedy jak jesteś tam latem, dzień dłuższy, piękne światło, ale jesienią to ciemnica. 
No chyba, że należysz do osób, które się nie malują. 
Jeszcze info dla zmarzluchów.
Pokój ogrzewany jest kaloryferem na prąd, jest też w przedpokoju i łazience. Ale jeśli jesteś zmarzluch prawdziwy, to weź ze sobą coś ciepłego na garba.
W kuchni nie ma, jest ten piękny piec chlebowy, który rozpala do czerwoności. 
Marzy mi się tam biesiadna kolacja ze znajomymi :)
Ja właśnie się tam malowałam, ba, otworzyłam sobie nawet okno, żeby wpadło więcej dziennego światła no i było znacznie cieplej na dworze niż w kuchni bez grzejnika. :D
Podsumowując:
Ciesz się, że jest w ogóle łazienka :D a nie wychodek :P
Jeśli nie lubisz chłodnego, rześkiego, powietrza w domu to jedź tam latem lub ciepłą wiosną.
I tyle.
Albo  mieszkaj w Starej Mleczarni, a Starej Chacie zrób foty :P
a dlaczego?
Bo to miejsce ma niesamowity urok i nie przez to, że jest tam Chata Niezabitowskich...
Ale  o tym na końcu.

Najbardziej lubię nocleg ze śniadaniem.
A taki własnie Pani Małgorzata i Pan Sławomir oferują :)
Śniadanie jedliśmy w Starej Mleczarni, wcześniej ustalając z Panią Małgorzatą o której godzinie przyjdziemy.
 Po wcześniejszych niezaspokojonych kupkach smakowych na mieście, byliśmy ciekawi jak cholera co to będzie i jak będzie.
Pierwsze co mi się spodobało, to wystrój jadalni i zdjęcia z Nigerii, dokładnie z Lagos
Pomyślałam sobie wtedy, że muszą być ciekawymi i otwartymi ludźmi. 
Warto było by poznać ich historię życia :)
Ta moja wszędobylska ciekawość...
Pani Małgorzta mieszkała tam razem z Panem Sławkiem 10 lat, a Pan Sławek  w sumie 23 lata.
Czemu właśnie tam ??
Zapewne jak pojedziecie w to nieziemskie miejsce to się dowiecie, oczywiście, jeśli będziecie mieli odwagę zapytać :P
Być może w przyszłości, zrobię post na temat pobytu w Starej Mleczarni i tym samym napiszę o ludziach, którzy tworzą to miejsce, magiczne miejsce... 
Być może w tym roku...
Wracając do śniadania.
WoW
Takich jabłek nigdy w życiu nie jadłam. 
Pani Małgorzata ma się dowiedzieć co to za odmiana, jak będę tam następnym razem.
Ale ja szukałam u siebie na bazarku. Prawdopodobnie to malinówki. Ale nie smakowały aż tak bardzo jak te z Kazimierza Dolnego u Pani Małgorzaty.
Oczywiście śniadanie było w formie szwedzkiego stołu. 
Wędliny, szynki, sery, warzywa, sałataka owocowa w pucharku, miód, dżem, parówki, chleba pod dostatkiem, kawy i herbaty również, a wszystko podane na porcelanie :)
Może coś pominęłam, nie pamiętam już teraz.
Gość czuje się zaopiekowany, dopieszczony, a przede wszystkim najedzony :D
Pani Małgorzata dopytywała nas co chcemy, z tego powodu były parówki  i kawa parzona dla fotografika, a dla mnie miód.
Nie było takiego odczucia, że gospodarze chcą zaoszczędzić na nas, bo to nie sezon i mało gości. Wręcz przeciwnie, sprawili, że czuliśmy się wyjątkowo :)
Informacja dla tych, co trzymają węża w kieszeni:
po śniadaniu w Siedlisku Lubicz, nie będziesz głodny aż do wieczora, czyli do kolacji.
Ponoć latem warzywa są z przydomowego ogródka, kuchnia domowa, w miarę możliwości ekologiczna, zaopatrują się również w okolicznych gospodarstwach.
A smak jabłek mam w ustach nawet teraz.

Magiczne miejsce, w pięknej okolicy, z dala od zgiełku i ruchu turystycznego, wśród wzgórz lessowych i ciszy...totalnej ciszy.
Jeśli nie potrafisz wypoczywać to wybierz nocleg w Starej Mleczarni, tam jest internet i tv.
W Starej Chacie jest cisza totalna, nic nie buczy, nie piszczy, a latem ponoć budzi śpiew ptaków.
Nie macie pojęcia, jak przyjemnie chodzi się na boso po drewnianej podłodze, która jest wszędzie, nie nie po panelach, one nie są drewniane :P
Ale to zobaczycie na zdjęciach.
Tylko jednej rzeczy nie dopatrzycie się na fotografiach...
zapachu.
Czysty, naturalny, bezpieczny, miły
tak go zapamiętałam.
My mieliśmy taki luksus, iż w owym czasie nikt nie mieszkał w pokoju obok i cała chatynka należała do nas.
Byliśmy sami.
Jeśli Wam na tym zależy, miejcie to na uwadze rezerwując pokój :)
Na terenie Siedliska Lubicz można również grilować, grać na gitarze przy ognisku, jest tam sporo miejsca wokół, dużo zieleni, człowiek czuje się tam swobodnie, jak u babci na wakacjach, panuje atmosfera nieskrępowanego pobytu, sielsko, biesiadnie, naturalnie.
I dlatego chce się tam wracać i wracać...
Ale to nie tylko miejsce świetnie położone, to przede wszystkim ludzie, Pani Małgosia, którą mieliśmy przyjemność poznać, 
za tym klimatem, za tą aurą kryje się zapewne jej filozofia podejścia do życia, ludzi, klientów...

Ostatnio odkryłam, iż zimą można też tam poszaleć na stokach narciarskich :)

Jest jeszcze jedna ciekawostka z pobytu w Kazimierzu Dolnym, o którym szerzej pisałam tu
Na rynku, obok renesansowych  kamienic Przybyłów, 
można spotkać Pana Sławka, który sprzedaje miód i umila czas grając na harmonijce. 
Ale moja wszędobylska ciekawość zaprowadziła mnie do  poznania nieco innej prawdy o Panu Sławku.
Otóż ów Sławomir Kukuła jest przyjacielem poezji  i ma w zwyczaju sponsorować małe tomiki poezji spotkanym na drodze Życia artystom.
Ja od razu pomyślałam o swojej koleżance, która pisze niesamowicie emocjonalne wiersze...
do szuflady
Ana.
A może się już coś zmieniło...
Dowiedziawszy się, że mam urodziny i spędzimy noc w Chałupie Niezabitowskich 
sprezentował nam erotyki :D 
Tomik poezji pt. "SUPERMEN" autorstwa Grażyny Doroty Kowalskiej, notabene mieszkającej w Warszawie na Pradze :)

No i wiecie, 
my w tej Starej Chacie sami z tym tomikiem poezji...
bez radia, tv i internetu.



To te oryginalne drewniane schody.

Właśnie to okno otwierałam, aby pomalować się przy dziennym świetle :)

Wnętrze naszego pokoju.

Kuchnio - jadalnia, idealna na letnią kolację w gronie znajomych. Na ścianie wisi DESIDERATA.

 
Ciąg dalszy kuchnio - jadalni.


Tył  i bok Starej Chaty.

Ku radości jest i łazienka :)

Piec chlebowy

Wieszak na ubrania w pokoju.


Sufit i jego ozdoby.

Suszki jak u babci w domu :)

Wnętrze naszego pokoju. Do kołyski Emi by się zmieściła :D

Rodzinne zdjęcia w interesujących ramkach.

Klimatycznie co :) Kuchnio - jadalnia.

Nasz pokój. W głębi półki po lewej stronie jest okno. 


Wejście główne. 

Jeśli nie macie dość czytania... To informacja dla turystów, która umieszczona jest na jednej ze ścian Starej Chaty.

Piękne zielone mechecheche oraz urocze okienko :)

Stara Chata od strony Starej Mleczarni.

Fot. Karol Jaworowski 


ale...
Mogę napisać, że Chata Niezabitowskich to miejsce, które trzeba zobaczyć, doświadczyć, poczuć, wyjść na spotkanie ducha przeszłości, dotknąć cząstki historii, bo to najstarsza drewniana chata w Kazimierzu Dolnym i takie perełki nie zdarza nam się widzieć na co dzień. 

Jeśli marzy Ci się idealny wypoczynek, szelest dawnych, dawnych czasów, błoga cisza, ale też i biesiada to skontaktuj się z Panią Małgorzatą i Panem Sławomirem :)

lub

Oni już będą wiedzieć jak Cię ugościć w swych progach. 

:)

#EnjoyLife


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz